Polityka zastępuje religię, gardząc Panem Bogiem.

Dzielny kapłan ks. Ed MacDonald, niegdyś członek FSSPX, dziś działający w Ruchu Oporu na drugim końcu świata (Australia i Nowa Zelandia), wydaje własne tradycjonalistyczne czasopismo zatytułowane The Broken Wheel [Złamane koło]. W jego trzecim wydaniu, które ukazało się w zeszłym miesiącu, kiedy to dążenie do podporządkowania wszystkiego covidowi doprowadziło do licznych dyskusji o „nowym porządku” i „nowej moralności”, ks. McDonald zamieścił interesujące słowo wstępne poświęcone temu, co jest „normalne” i udzielił odpowiedzi, która, jeśli tylko się ją rozważy, jest dogłębnie katolicka, ale która obecnie jest całkowicie nienormalna dla wielu współczesnych katolików. Oni – my – wszyscy z nas – musimy więcej myśleć! Oto streszczenie, długości mniej więcej jednej czwartej tekstu ks. MacDonalda.

Rządzący współczesnym światem mówią nam, że będziemy mieć „nową” normalność. Z pewnością będzie to coś sztucznego i wymyślonego. Co zatem jest „normalne”? Dla nas ludzi normą czy zasadą jest poznać, kochać i służyć Panu Bogu. Wynika to z tego, że Pan Bóg nas stworzył. Jeżeli nie znam Boga, odchylam się od normy. Jeżeli nie kocham Boga czy też odmawiam służenia mu, zachowuje się w nienormalny sposób. Żyjąc w 2021 roku ani my, ani nasi rodzice nie mogli doświadczyć za wiele normalnego społeczeństwa. Na przykład, jedynie nieliczni z nas mieli to szczęście, by wieść normalne życie rodzinne, a jeszcze mniejsza jest liczba tych, którzy żyli zgodnie z normą świętości, jaką wyznaczył dla nas Pan Bóg. On stworzył nas dla nieba. Tylko święci mogą się tam dostać. Tylko święci żyją zgodnie z Bożą normą. Tylko święci są i byli naprawdę normalni. Od ponad stu lat dewiację przedstawia się jako coś normalnego. Przyzwyczailiśmy się do tego, dlatego nie nienawidzimy i nie brzydzimy się nią tak, jak powinniśmy. Publiczne praktykowanie fałszywych religii jest wielkim złem. Antykoncepcja, aborcja, eutanazja i rozwody są czymś nienormalnym. Dom, w którym nie szanuje się rodziców jest nienormalny.

Żyjąc na Zachodzie tolerowaliśmy i żyliśmy z takim wynaturzonym postępowaniem tak długo, że trudno jest nam sobie dziś wyobrazić, jak powinno wyglądać katolickie społeczeństwo. Wszyscy pokochaliśmy „życie takim życiem, jakie sobie wybraliśmy”. Covidowe oszustwo położyło kres tym czasom. One minęły bezpowrotnie. Nigdy nie były normalne. Usychamy teraz z tęsknoty za czasami nieokiełznanej wolności, która w rzeczywistości była przyzwoleniem na czynienie zła. To był domek z kart zbudowany na piasku. Nie ma prawdziwej wolności, jeśli jej fundamentem nie jest prawda. Powinniśmy się radować, że te dni wraz z ich licznymi grzechami dobiegły końca. Żyjemy teraz w jawnie totalitarnym, komunistycznym systemie, w którym garstka ludzi, bezpośrednich sług szatana, podporządkowała sobie wszystkie zachodnie rządy. Mamy dziś na ziemi królestwo szatana. To nie jest problem polityczny i nie można go rozwiązać za pomocą polityki. Głupotą byłoby, gdyby katolicy walczyli teraz o przywrócenie nienormalnego społeczeństwa, które właśnie przeżywa swój koniec, społeczeństwa, w którym nie ma miejsca dla Chrystusa Króla. Dlatego każdy z nas musi zapytać samego siebie: czy mój dom jest normalny? Czy Chrystus jest prawdziwie Królem w tym małym kąciku, podlegającym mojej władzy? Jeśli nie, musimy zrobić co tylko możemy, aby podporządkować nasze rodziny Chrystusowi Królowi, zaczynając od codziennego, rodzinnego różańca. Musimy być posłuszni Matce Bożej, odprawiać nabożeństwo pięciu pierwszych sobót miesiąca ze świadomą intencją zadośćuczynienia za bluźnierstwa przeciwko Niej. Musimy intensywnie modlić się za papieża i wszystkich biskupów, aby dokonali poświecenia Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. Musimy pokutować za nasze grzechy, za zatwardziałych grzeszników, za publiczne grzechy papieża i hierarchów, a także za publiczne grzechy naszych przywódców politycznych. Powinniśmy błagać Naszego Pana, aby zesłał nam przywódców, którzy poprowadzą chrześcijańska armię, aby pobić nieprzyjaciół Boga i zaprowadzić katolicki ład społeczny. Bóg wszystkim kieruje. Dopuszcza on te złe dni, abyśmy zostali sprawiedliwie ukarani na nasze grzechy. Jeżeli będziemy czynić pokutę i zmienimy nasze życie, cały świat stanie się szczęśliwy. Dążcie do osiągnięcia tej doskonałości, której Pan Bóg od was pragnie. Jedna święta dusza przynosi Kościołowi i światu więcej korzyści, niż niezliczona rzesza przeciętnych katolików.

XXI wiek ,który nader często „wyciera sobie usta ”  humanizmem troską o człowieka, a jednocześnie bez żadnych zahamowań  woła o zabijanie nienarodzonych dzieci i chorych ludzi. Na ten trudny czas kłamstwa, kiedy dobro i miłość musi ustępować złu i krzykowi polecamy szczególną patronkę Stanisławę Leszczyńską. Położną, która w Auschwitz przyjęła prawie 3 tysiące porodów i w piekle zgotowanym przez ludzi dla ludzi, z miłością pochylała się nad każdym Życiem.

Link do książki:

https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwjqh8aegdbuAhXP-6QKHWi1AgEQFjAAegQIARAC&url=https%3A%2F%2Fwww.empik.com%2Fpolozna-moja-opowiesc-o-stanislawie-leszczynskiej-stachurska-maria%2Cp1247619480%2Cksiazka-p&usg=AOvVaw19vwblRY5PYOXqief7IkQ8

Beatyfikacja kard. Wyszyńskiego

List prymasa Polski przygotowujący do beatyfikacji Czcigodnego Sługi Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego

ZWIASTUN DOBREJ NOWINY, ŚWIADEK CHRYSTUSA UKRZYŻOWANEGO, ORĘDOWNIK PRAWDY I WOLNOŚCI.

Umiłowani Siostry i Bracia,

W tekstach Pisma Świętego czytanych podczas dzisiejszej niedzielnej Eucharystii mowa jest o dwóch niezwykle ważnych i cennych darach, jakie otrzymujemy od Boga. Są nimi sól i światło. Jedno i drugie jest niezbędne dla życia człowieka i przyrody, która go otacza. Sól przecież nadaje smak pokarmom i zachowuje je przed zepsuciem, światło natomiast ogrzewa i oświeca. Słowo Boże zwraca jednak naszą uwagę na głębsze znaczenie tych darów. Obraz soli i światła to nauka jaką otrzymuje każdy z nas od Chrystusa. Jako Jego uczniowie nosimy w sobie jej niepowtarzalny „smak”. Naszym zaś zadaniem jest to, by nie zatrzymywać Chrystusowej nauki dla siebie, ale należy przenosić ją tam, gdzie życie utraciło swój smak i panuje ciemność. Dlatego tak ważne jest nasze codzienne zaangażowanie w głoszenie Ewangelii i dawanie o niej świadectwa, wówczas światło słowa Bożego, które w sobie nosimy, zabłyśnie w ciemnościach (Iz 58,10) i będzie świeciło wszystkim, którzy są w domu (Mt 5,15).

Czytaj dalej „Beatyfikacja kard. Wyszyńskiego”